New York Times stworzy e-bookową listę bestsellerów

Elektroniczne książki stają się codziennością. W USA i Korei stanowią ok. 5% wszystkich ukazujących się tytułów. Według prognoz w samych tylko Stanach Zjednoczonych zostanie ich sprzedanych w tym roku za blisko miliard dolarów. Nic więc dziwnego, że przyszła już najwyższa pora, aby stworzyć jakąś listę bestsellerów.

Ponad 3 miesiące temu pisałem o tym, że wydawcy z Wielkiej Brytanii planują utworzenie takiej listy, naciskając w tej kwestii Nielsen Book. Teraz na podobny krok zdecydował się New York Times.

Ten wpływowy za oceanem tytuł ogłosił, że w 2011 roku stworzy e-bookową listę bestsellerów, która będzie przypominała obecną listę dla normalnych książek. E-booki będą szeregowane w dwóch głównych kategoriach: literatura fikcji i faktu.

Jak pisze eBookNewser, New York Times ma gromadzić tygodniowe dane od wydawców, sieci księgarni, niezależnych księgarzy, sprzedawców online i innych źródeł. Jakich? Nie wiadomo. Wiadomo za to, że Amazon słynie z tego, że nie lubi dzielić się z kimkolwiek danymi dotyczącymi wyników sprzedaży, więc tutaj może pojawić się problem, zwłaszcza, że niektóre badania wskazują, że co drugi e-book kupiony w USA pochodzi właśnie od tego e-publishingowego giganta.

Jak by ta lista nie była, dobrze że powstaje. Dzięki takim inicjatywom elektroniczne książki będą mogły przebić się do szerszej społecznej świadomości, jako już nie tańszy substytut papierowej książki, ale jako alternatywa dla niej. Jest to również okazja do policzenia się. Mimo że w USA e-booki są niemalże na porządku dziennym, wciąż istnieje tam duży problem ze zbieraniem danych dotyczących sprzedaży. Raporty AAP i IDPF przez to, że organizacje te nie mają pełnego dostępu do danych, bardziej wskazują na trendy i zmiany na rynku wydawniczym niż dostarczają pełnej wiedzy na temat sprzedaży. O reklamowych i marketingowych skutkach takiej listy nie trzeba nawet pisać.

Dobrze by było, gdyby również w Polsce powstała taka lista. Ktoś powie: po co? Przecież u nas prawie w ogólnie nie ma e-booków. To prawda, ale właśnie ta sytuacja tym bardziej może sprzyjać dogadaniu się wydawców, gdyż nie będzie większego problemu z policzeniem się. Prędzej czy później w Polsce e-booki staną się równie popularne, jak na Zachodzie. Ponieważ mamy duże opóźnienie, możemy analizować sukcesy i porażki zagranicznej branży e-publishingowej i przenosić dobre rozwiązania na nasz grunt. Taka lista, prowadzona przez znane medium pomoże nie tylko określić, jak wygląda realna sprzedaż e-książek w Polsce, ale może również pomóc w ich promocji, bez której nie ma co liczyć na szybki rozwój naszej branży. Warto się zastanowić nad jej stworzeniem.


Ciekawy tekst? Podziel się:
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop
  • Blip
  • Flaker
  • Grono
  • Gwar
  • Śledzik
  • email

Zobacz również: